23.01.’12.

Idę na zakupy z L. Dziś nie będę Panią Domu, wczoraj wcielił się w nią Ł. Mam ochotę zrobić kilka zdjęć.




Zdjęcie zrobiłam, Pania Domu byłam przez chwile, bo porządki bez moich zasad, to nie porządki. Obowiązkowo musiałam coś poprzestawiać. Ł tego nienawidzi, a ja nienawidzę jak pali w domu. Na zakupy pójdę sama i postaram się zrobic kilka zdjęć Sadybowej zimie.




Na zakupy nie poszłam, bo zabrałam się za pieczenie słodkości. Zdjęcia zrobiłam, ale nie zimie a wypiekom. Tworzyłam pseudo tartę, z wymyślonym musem, pokrytą czarnymi pożeczkami. Czy kiedykowliek wspominałam, że nic nie planuję ?



New Day!




Coś musi się skończyć, by mogło zacząć się na nowo coś innego. Z reguły kończy sie to co gorsze, a zaczyna to lepsze. I choć jeszcze przed chwilą rozpaczaliśmy nad zakończeniem, teraz cieszymy się, że już tego nie ma, że los tak rozdał, i za żadne skarby nie cofneli byśmy czasu, nie zmienili zdarzeń. W moim życiu raczej tak bywało, i w zasadzie częściej niż bym tego chciała. Jestem Rakiem, więc nie lubię drastycznych, nagłych zmian, wolę to do czego się przyzwyczaję, oswoję. Lubię zagrzać miejscę.
Gdy jednak kończył się pewien etap w moim życiu, i czy był to związek, czy praca, czy nauka, czy znajomość, zaraz potem okazywało się, że miało to swój pewnien sens, i ukryte znaczenia. Zaraz potem, w momencie najmniej oczekiwanym, zakochiwałam się szczęśliwie, znajdowałam dobrze płatną pracę, gdybym studiowała pogrążyła bym moje finanse, a znajomość w zasadzie nie była nic warta. Po chwili rozpaczy, przemyśleniach, depresyjnej myśli, przychodzi chwila szczęścia, zapomnienia i spełnienia.

Dziś zaczyna się nowy dzień. Uśmiecham się, i robię kolejny krok. Po dniach rozpaczy, głębokich przemyśleniach, zastanowieniu nad sobą, zupełnym braku wiary w siebie, i byciu jedna nogą w stanie depresyjnym, zaczynam to co nowe, lepsze.
Już dawno zapomniałam o pracodawcy, który mnie wykorzystał, nie zapłacił, i był zdziwiony, że nie chcę z nim dalej współpracować. Teraz mam pracę, do której wstaję z chęcią, mam poczucie samorozwoju i samorealizacji. Nie muszę sie motywować na siłę i za wszelką cenę. Życie zaczęło nabierać soczystych barw, konkretnego sensu, i biegu. Nie ma znaczenia pracujący weekend. Wolny dzień z kakem i ulubionym serialem jest idealnym relaksem przed kolejnym dniem pracy. Mam pewnien ukryty cel, którego nie zdradzę, ale będę wytrwale, pracowicie i sumiennie do niego dążyć. Potem wrócę na studia, i wszystko będzie tak jak byc powinno …
 




Pakiet medyczny podpisany. Jak tylko dostenę kartę zaczynam regularne badania i dbanie o zdrowie. Troszkę się tego nazbierało, zupełnie nie wiem od czego zacząć – ginekolog, okulista, dermatolog, dentysta, ortopeda, czy urolog ? Chyba wolę być ślepa niż nie mieć dzieci (?) Hmm ….


Pakiet multisport dostanę w marcu, z pierwszym dniem zaczynam ćwiczenia. Basen, aerobik, spa, siłownia, taniec, joga, fitness, sztuki walki, ścianka, na każdy dzień co innego. I na dobre wezmę się za siebie!

Lada chwila odznaczę dwa postanowienia Noworoczne na liście. Success is success.





!

Mieszkam z egoistą, niewdzięcznikiem, samolubem, małym rozpieszczonym, wstrętnym gówniarzem, nierozumnym, ograniczonym tylko do swojej osoby, będącym całe życie na wakacjach mężyczną, który całe życie będzie żył ponad stan, koloryzował zdarzenia, oszukiwał, dopowiadał, lub celowo niedopowiadał. A jedyną rzeczą, na którą będzie przelewał z konta pieniądze – będą długi.
To nie dla mnie!

In my ..


I believe that dreams come true.

5.01.’11

Uwielbiam gdy budzę się o 9:00 rano, dociera do mnie, że mam wolne, obracam się na drugi bok i śpię dalej. Wyleguję się w łóżku do 12:00 oglądając prześmieszną „Rodzinę zastepczą”. W granicach 13:00 pije przepyszną mieszankę kawy, cappucino, kakao, cynamonu i mleka (obowiązkowo w Kubusiowym kubku od mojej najcudowniejszej). Na głowie mam sterczący kok, na stopach ogromne, białe, cieplutki kapcie (które dostałam na Mikołajki od Ł.), i piżaaama.
Obecnie jest 17:00, nadal są kapcie i piżama, ale dołączyli do nich „Przyjaciele” i jeszcze jedno kakao.

Prócz chwil lenistwa w ulubionym wydaniu, uwielbiam długie chwile plotkarstwa z dobrą znajomą w towarzystwie pysznej kawą, patrząc na ‚szaleństwo Warszawy’. Po spacerze z serii „Zakochaj się w Warszawie” i rozmarzeniu w setkach, tysiącach migoczących światełek dociera do nas, że jest zimno, a rozmowy nie da się przerwać. Grzaniec z pomarańczą! I … dalej rozmawiamy o przyjaźni, o jej sensie, o tym kto zna jej znaczenie i definicję, a kto zupełnie nie ma pojęcia. O bliskich, o marzeniach, o planach, o pracy, o życiu, o zdrowiu, o smutku …

Tak sobie myślę, że … kocham swoje towarzystwo, lubie pobyć sama ze sobą.
Jednak nie wyobrażam sobie życia bez rodziny, bliskich, przyjaciół i znajomych.

  • Made by me.

  • Inspiration.