11.01.’07

Kurwa mać ! Kocham Cię ! Kurewsko mocno ! Jesteś wszędzie ! Miejsce, myśl ! Cholerne uczucie ! Serduszko moje … Obłęd ?

10.01.’07

Ona:
„Ja już układam sobie życie. Bez Ciebie !”

Powiedziałam to, bo chciałam Ci pokazać, że jestem niezależna, obojętna, że bez Ciebie może też być mi lepiej. Być może zranić. Prawda jest taka, że ja bez Ciebie nie potrafię sobie z niczym poradzić. Półtora tygodnia, a Ty wpełniasz każdą moją myśl. Nie potrafię zapomnieć. Każda nawet najmniejsza rzeczy kojarzy mi się z Tobą. Wspominam wspaniałe 5 miesięcy. 5 miesięcy spędzone z ukochaną osobą.
I tu jest ta różnica. Choć z nim spędziłam 2 lata, życie bez niego było piękne. Pełne radości. Łatwo zapomniałam, jeszcze prościej było znienawidzieć. W zasadzie zasłużył na pogardę. Nasze wspólne 5 miesięcy nie mogą równać się, z tamtym czasem. Przy Tobie poznałam czym jest prawdziwe szczęście. Nie wiedziałam, że moża być tak szczęśliwym człowiekiem. Dziękuję serduszko …

7.01.’07.

5.01.’07.

Dzień wcześniej zrobiłam coś bardzo odważnego. Po przepłakanym wieczorze. Po dłuższym zastanowieniu nad Twoimi wadami. Myślałam bardzo długo o tym co tak naprawdę do Ciebie czuję. O tym co najbardziej mnie zraniło. O wpólnym szczęściu. Postanowiłam to zakończyc. Poinformowałam Cie o swojej decyzji. Przyznam w nieodpowiednim stylu.

Piątkowego wieczoru ponownie zrobiłam coś czego sama po sobie bym się nie spodziewała. Pełna zazdrości, tęsknoty, złości, a zarazem najpiękniejszego uczucia na świecie zniszczyłam coś co należało do Ciebie. Po kłótni, i wymianie soczystych określeń dotarło do mnie, że nie powinnam była tego zrobic. Zrozumiałam Twoje oddanie, uczucie, lojalnośc. Gest z Twojej strony. Mimo mojego błędu wszystko wyjaśniłeś. Spokojnie, choc było Ci przykro. Przeprosiłam, okazałam skruchę, przyznałam się do błędu, bo tego przy Tobie się nauczyłam. Chyba pierwszy raz w życiu czegoś tak bardzo żałowałam. Chciałam cofnąc czas. Jeszcze kilka minut wcześniej pewna siebie, pełna ironii i zawiści, z każdym kolejnym wyznaniem stawałam się mniejsza. Zasnęłam z nadzieją, że wybaczysz mi to szczenięce zachowanie.

Nadzieja ? Kolejny dzień był odpowiedzią. Dłuższa rozmowa. Przyznałam Ci się, że bardzo Cię potrzebuję. Zaproponowałeś mi pomoc w potrzebie, ale nie siebie. Dumna, odmówiłam, bo przecież ja potrafię sama radzic sobie ze swoimi problemami. Zawsze tak było, i umówmy się, że tak zostanie. Oznajmiłam, że nie chcę Twojej pomocy, o niczym więcej się nie dowiesz, żyj własnym życiem, ja zajmę się swoim.
Kolejno kilka miłych wyznań. Jeszcze raz Cię przeprosiłam. Opisałam swoje uczucie. To samo usłyszałam od Ciebie, słowo – przepraszam, zwróciłam uwagę na pokorę. Dowiedziałam się, jak bardzo zabolało Cię moje zachowanie i słowa. To wina uczucia przeplecionego ze złością, dobrze wiesz o czym mówię Mój Drogi. Wzajemnie życzyliśmy sobie szczęścia w przyszłości.

Dziś zastanawiam się czy dobrze zrobiłam. Czy moje zachowanie było słuszne i jak odbije się to na mnie w przyszłości. Jedyne co teraz czuję to brak. Ale i z tym sobie poradzę, w końcu już kiedyś to przerabiałam.

Ps: Jak widać, brak napisu przy liczniku dni ; ” (…) gnijesz, cierpisz, tęsknisz. A ja szczęśliwa, spełniona, oddana Temu, który docenił, pokochał, dał radość i bezpieczeństwo.” – Zniknęło szczęście, radość i bezpieczeństwo. Straciłam Jego miłość.

5.01.’07

G. ;
„Jak ta suka ?”

Jestem suką, wredną ! Strasznie niedobrą dziewczynką. Nie syp epitetami mój drogi. Ciesz się wolnością. Ah szkoda tych 6 lat.

Sylwester.

Spędziliśmy go razem, sami, u Ciebie. Było bardzo miło. Ostatni dzień mjającego roku był początkiem czegoś nowego. Obserwowałam Twoje zdziwienie i zakłopotanie. Nie mogłeś uwierzyc w to, że tak bardzo chcę spędzic akurat z Tobą ten wieczór. Nie raz pytałeś, dociekałeś. Co tu wyjaśniac ? Tak trudno zrozumiec uczucie ? Nie wiedziałeś jak się zachowac. Przyglądałeś się mi. Żartowałeś, zaczepiałeś. Czułam się jak na pierwszej randce. A nareszcie przytuliłeś. Tak cieło …
Cieszyłam oczy, dłonie, zmysły. Znów byłeś blisko.

Ja:
„Tęskniłam za tym …”
On:
„Wiesz, że ja też.”

Znów uśmiechałeś się do mnie tak radośnie. Przytulałeś tak czule. Wszystko było tak jak byc powinno. I ta chęc, cieszące drobiazgi, miłe gesty.

On:
„Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku, i oby nam się ułożyło. Poproszę o buzi.”

Zjedliśmy kolację. O 12:00 podziwialiśmy sztuczne ognie, wypiliśmy szapana. Miły wieczór, noc. Tego nie da się opisac. Dwoje ludzi zaczyna coś zupełnie nowego. Wspólnie.

PS: Ktoś ostatnio mi wspominał o 6 latach. Jednak nasze prawo nie jest tak wielkim błędem jak mi się wydawało. Nikomu nie życze śmierci, choroby, odebrania wolności, miłości. Ja ciebie poprostu nienawidzę.

30.12.’06.

Czas Świątecznych i Noworocznych przemyśleń. Margines – Prezent dostałam w łazience, trzymając lakier do włosów w ręku. Brak tej … magii ? W Święta zachwycam się jedynie lampkami i pierogami z kapustą i grzybami. Ale … Święta spędziliśmy oddzielnie. Natomiast Sylwestra spędzimy razem, sami. Za nami ponad tydzień rozłąki. Zatęskniłam za Twoją osobą, za bezpieczeństwem które mi dajesz, za ciepłem i troską … Przez ten czas dużo myślałam o tym co nas łączy, o naszych dwóch małych światach, które tak bardzo się różnią, o tym jak doskonale się uzupełniamy, i o tym jak trudno jest nam czasami się dogadać. O Twoim oddaniu i poświęceniach, które z czasem zniknęły. Przyznaje, jest w tym moja wina. Początek naszego związku opierał się na tym, że Ty się starałeś a ja stałam z boku, szczęśliwa, spełniona i przyglądałam się temu wszystkiemu. Dziś to ja buduje nasze szczęscie. Daje z siebie wszystko. A Ty wypalony, jesteś biernym widzem. Rozumiem, bo teraz dopiero widze brak swojego zaangażowania, podczas gdy Ty byłeś w stanie zrobic wszystko. I właśnie ta Twoja obojętnośc tak mnie odpycha. Znów brak spójności. Kocham, bardzo mi zależy, ale Ty bierzesz garściami, uczucia i oddanie, które kiedyś się wyczerpią. Dejavu. – Jak to śpiewa Edyta Górniak „Nie proszę o więcej niż możesz mi dac.” – Coś w tym musi byc. – Role się odwróciły. Przykro. Akurat teraz gdy zrozumiałam kilka bardzo istotnych rzeczy. Teraz gdy oddałam Ci tak wiele. Gdy zrezygnowałam z tylu, gdy przekreśliłam tak wiele.
I choc mówią, że miłośc oślepia, ja nauczyłam sie nawet wtedy otwierac oczy, i nie patrzec na świat przez pryzmat miłości. Dziś znów jestem pełna egoizmu, perfekcjonalistka zapatrzona w siebie. Wiem, że dałam z siebie wszystko. Robię to za każdym razem gdy kocham, gdy czuję, że ktoś jest dla mnie ważny. Nowy Rok ma byc dla nas szansą by zbudowac ten związek od nowa. By naprawic błędy i wszystko to co zniszczyliśmy po drodze.
Prócz tego, że oddałam Ci wszystko to co ludzkiej istocie można dac najpiękniejszego, łamałam dla Ciebie swoje własne zasady. Budując nasze szczęście na nowo – nigdy więcej Cię o nic nie poproszę, nigdy nie zrobię niczego wbrew sobie, nigdy nie dam więcej niż dostaję. Bo to niszczy, przytłacza, powoduje, że staję się przy Tobie strasznie maleńka. Moje oddanie i uległośc spowodowały Twoją pewnośc siebie. Nie ! Nie ! Nie ! Mierzymy się tą samą miarą. Jesteśmy na tych samych zasadach. Biorę tyle ile dac mogę.
Mam nadzieję, że moje nastawienie nie jest błędne. Mam nadzieję, że nam się ułoży. Mam nadzieję, że swoim zachowaniem sprowokuję Cię do pewnych przemyśleń. Mam nadzieję, że dojdziemy do perfekcji w budowaniu wspólnego szczęscia. (Kocham to słowo ! )
Prócz starań o wspólne dobro, w Nowym Roku planuje bardziej zainteresowac się własną osobą. Praca, kurs, przygotowanie do matury, odświeżenie starych znajomości, szlifowanie języka angielskiego, troska o zdrowie i urodę. Zabrakło miejsca na napis „Rzuce palenie.” Nie będę monotematyczna.
Znów jestem JA. Potem jestem jesteśmy MY.

I czasem sobie myślę, że lepiej było by mi życ samej, niezależnej, z uporządkowanym życiem.

21.12.’06

13 grudnia świętowaliśmy 4 wspólne miesiące. Czas płynie a Ty wypełniasz każdą moją chwilę. Jesteś mężczyzną którego szukałam. Masz cechy osoby z którą chciała bym iść dalej. Jesteś opiekuńczy – bo interesuje Cię moja osoba, pod każdym względem. Jesteś oddany – i prosisz w zamian o to samo. Jesteś moim azylem – bo przy Tobie czuje się bezpiecznie. Jesteś wdzięczny – bo ja robie dla Ciebie wszystko tak bezinteresownie.
Po gorzkiej kłótni przytulasz. Po przykrej chwili dajesz ukojenie. Swoją osobą dajesz radość. I nawet w milczeniu cieszę się Tobą.
Ale nawet ten ‚najdroższy skarb’ ma swoje wady. Te mniejsze i większe. Ja z małą walizeczką niemiłych doświadczeń. Z poczuciem wykorzystania mojego uczucia, oddania, poświęcenia. Zraniona, niedoceniona – Tym bardziej dostrzegam nawet malutkie niedoskonałości. Przyglądając się Tobie, sułuchając tego co mówisz. I nie prawdą jest – jeśli człowiek kocha, wybiela tę najważniejszą osobe i stawia ją w świetle ideału. Kto ? I kiedy ? Kiedyś być może powiedziała bym, że jesteś idealny i nie mogę Cię doścignąć. Dziś znów wierze w swój ideał. Bo wiem, że daje z siebie wszystko i jeszcze więcej. Każdą, nawet najmniejszą rzecz robię z myślą o Tobie. Niczego nie żałuję. Udoskonalam się w tym co robię. Perfekcjonizm w uszczęśliwianiu ukochanej osoby. Trochę obojętności, nic na siłę. I wiesz … Przytul mnie czasami, tak bezinteresownie. Odrobina cieszącej czułości.

28.11.’06.

” [...] I nie musisz mnie przytulać, wystarczy, że ja jestem w Ciebie wtulona. I możesz nie patrzeć na mnie, gdy Cię całuje. I może Cię nie być, a ja czuję Twój zapach. I możesz nic nie mówić, a ja słyszę jak pięknie ze mną rozmawiasz. [...] Bo dałeś mi śłodycz po gorzkiej chwili. [...] Przy Tobie nauczyłam się zauważać błędy swoje, i te pozornie niezauważalne błędy innych ludzi. [...]
Chcę być Twoją małą kobietką !

2.11.’06.

Dla Ciebie jestem w stanie zrobic wszystko.

Dla Ciebie łamię swoje żelazne zasady.

Dla Ciebie zmieniam siebie, mimo egoizmu.

Przy Tobie nauczyłam się zauważac własne błędy.

Przy Tobie nauczyłam się otwierac szerzej oczy.

Przy Tobie płacze ze szczęścia.

Z Tobą każda chwila jest ogromnym szczęściem.

Z Tobą każdy drobiazg cieszy.

Z Tobą, trzymając za rękę chcę iśc dalej ….

Obrzydliwie szczęśliwa, rozumiesz ? !

Życie dało drugą szanse. Przez sotatnie kilka lat, przekonana byłam, że los nierówno rozdał. Męcząc się, nie walczyłam o lepsze, wierzyłam, że tak musi byc. Marzenia nie istniały, bo jestem realistką. W przyszłośc nie patrzyłam, bo po co zaglądac w nicośc. Z dnia na dzień, kilka ważniejszych wydarzeń. Monotonia przepleciona z przerastającym nastolatke ogromem. I gdyby wtedy ktoś mi powiedział, że los wynagrodzi mi to wszystko kimś takim jak Ty … Nie uwierzyła bym, zaśmiała bym się. Dziś wierze, dziś już wiem, że marzyc – to tak ludzkie. A marzenia się spełniają. Chego chciec więcej mimo, że się nie prosiło. To najwspanialsze co mogło mi się przytrafic, poznac kogoś takiego jak Ty. Dziękuje, że jesteś. Tak mi dobrze przy Tobie. Zostań, prosze.

  • Made by me.

  • Inspiration.