Prawie dwa tygodnie temu wstawiłam te zdjęcia z zamiarem napisania notki. Niestety los tak układa mi ostatnio plany, że niewiele mam do gadania, do zmienienia, i czasu niewiele. Od prawie dwóch miesięcy miałam dziś możliwość pospać do 11:00, poleżeć w łożku do 13:00, ponudzić się i pomahać nogą. Mój kot już głośno i namiętnie mnie opiernicza za to, że o niej zapominam. Były miłe wakacyjne chwile, spokój, odpoczynek.. Jak pakowałam po raz piąty w miesiącu walizkę, wiedziałam, że mamy tylko kilka dni, aby się sobą nacieszyć. Liczyłam dni i godziny jak głupia, jak zakochana. Gdy Ł był w Warszawie, oboje dużo pracowaliśmy, przez co nie mieliśmy za dużo czau dla siebie.Ten wyjazd służbowy dał nam paradoksalnie sporo wspólnych, radosnych, spokojnych chwil. To naprawdę były miłe wakacje …