Archiwum dla Styczeń, 2007

30.01.’07

Po wyjątkowo udanej Studniówce, z której – specjalnie dla Ciebie – chciałam zrezygnować, po tygodniach zniewagi dla Twojej osoby, po czasie przemysleń, wiary w siebie i planach na zupełnie nowe inne życie – bez Ciebie – w zapomnieniu mając te 5 miesięcy, nie wybierając spośród nich – miłych, ani przykrych chwil, jedynie obojętność … Wspomnienia powróciły, choć w moim życiu nie ma Cię zupełnie, znów czuję uczucie tęsknoty, choć przekonana byłam o swojej sile, odwadze, pewna byłam uczuć.
Trzymam w ręku telefon i kolejny raz zwycięża dumna. Telefon kładę na szafce i staram sobie przypomnieć jak bardzo czasem mnie raniłeś. Idąc ulicą, rozglądam się, bo być może nareszcie Cię zobacze. I wspomninam Twoją obojętność. Na każde miłe uczucie poświęcone Twojej osobie, jest mało przyjemna riposta. Bo ja nie chcę o Tobie myśleć, nie chcę tęsknić, nie chcę porównywać, kojarzyć, wierzyć … Chcę żyć sama, bo samej mi najlepiej. Przekonałam się o tym, nie raz.

PS: Moje Drogie, mowa nie jest tu o mężczyźnie, który niedawno wyszedł z więzienia. On nawet nie zasłużył na to, bym o jego osobie pisała z ‚dużej litery’ – jak to się mówi. Ot i różnica.

Studniówka.

20.01.’07

Bawiłam się rewelacyjnie. Niczego nie żałuję. Wyglądałam bardzo ładnie. Wyglądałam przede wszystkim tak jak chciałam. Miałam wspaniałego partnera. Partnera, któremu nie przeszkadzał wiek mój, moich znajomych, moja Studniówka. Któremu przede wszystkim nie przeszkadzała moja osoba ! Bawiliśmy się świetnie, ja i On. Ciekawe zdjęcia, będą pamiątką. Wieczór spędziłam w przemiłym towarzystiwe. Dobre znajome, ich osoby towarzyszące. Taniec szalony, pyszne jedzenie, rozmowy z humorem, dużo śmiechu. Dziś bardzo chętnie bym to powtórzyła. A ja chciałam dla Ciebie z tego zrezygnowac ! Głupia byłam. I jeszcze jedno ! Twój popołudniowy telefon, szyderstwo i płytkie docinki nie popsuły mi humoru, wręcz przeciwnie – utwierdziły w kilku przekonaniach. Jak to powiedziałeś ? „Stosunkowo udanej nocy ?” Ha ! Ja tutaj zaczynam właśnie życie.

Independent.

* Na pierwszym miejscu zawsze stawiam najbliżyszch. Celem jest ich szczęście. Jestem cierpliwa, jednak wyprowadzona z równowagi, pełna złości robię rzeczy, których nigdy bym się po sobie nie spodziewała. Bezproblemowa, bezkonflikotowa. Jednak szczera w sytuacjach, które tego wymagają. Nie krzyczę, bo krzyk jest oznaką słabości. Słucham cierpliwie, bo milczenie jest złotem, jak wiemy. Uśmiecham się szczerze do najbliższych, bo to gest dający tyle radości.
* Przyjacielowi ofiaruję lojalność, uśmiech i ciepłe słowo. Ukochanej osobie oddam siebie. Zadbam o wspólne dobro. Nauczę się Go na pamięć, a potem wyprzedzę każde pragnienie.
* Pieniądze są pomocne ale nigdy nie są gwarancją szczęścia. Krytycznie patrzę na ludzi, którzy nie szanują pieniędzy, podobnie jak i na tych którzy poświęcają im całe życie. Nie pytaj mnie o pięniądze, nie romawiaj o nich ze mną. Nie podliczaj, nie wymieniaj. Łańcuszek jest wyrafinowanym dopełnieniem uczucia, nie zastąpi bezinteresownego gestu jakim jest pocałunek, który to potrafi tak ucieszyc. Z autopsji wiem, że przykrywanie niedoskonałości swojego charakteru zielonymi papierkami na dłuższą metę jest mylące. Ktoś kiedyś próbował mi udowodnić pojęcie swojego uczucia tym oto sposobem. Nigdy nie patrzę na nikogo przez pryzmat flakonu z perfumami.
* Nie szukam miłości, nic nie robię na siłe, piękne uczucia pojawiają się w momencie najmniej oczekiwanym. Zadbana kobieta, niekoniecznie szuka uwagi płci przeciwnej. Przyznaję, lubię to uczucie gdy spośród 50 ludzi – 49 spojrzy na mnie. Jednak dobrze wyglądam dla siebie, nie dlatego, że szukam wrażeń. Drażnią mnie nachalni panowie, po raz setny powtarzene te same płytkie, puste epitety. Kocham uporzadkowane życie – dosłownie i w przenośni. Ład i porządek.
* Zanim coś powiem starannie dobieram słowa, by więcej tego nie powtarzać. W moim słowniku brakuje słowa ‚nie wiem’. Nic nigdy nie jest szare. Wszystko ma swoje sensowne wytłumaczenie.
* Tak samo dobra jak i pamiętliwa, tak samo oddana jak i wredna, tak samo lojalna jak i niegrzeczna. Podam Ci dłoń, ale nie bierz całej ręki, bo nie odwzajemnisz tego, jeśli nie wiesz czym jest wdzięczność. Szanuje ludzi, którzy doceniają to co dla nich robię, a potrafię zapomniec czasem zupełnie o sobie.
* Każdy z nas popełnia setki błędów. Kocham perfekcjonizm dlatego tworzę żelazne zasady by więcej tego nie powtarzać. Ktoś kiedyś powiedział mi, że jestem zbyt mołoda by żyć wg. zasad, że powinnam cieszyć się życiem. Nastoletni wiek jest do tego przeznaczony, by uczyć się życia na błędach. Łamię je tylko wtedy gdy naprawdę jest to tego warte. Mam na myśli uczucie miłości. I owszem, nastoletni wiek uczy nas wiele. Mnie nauszył troszkę wcześniej. A wszyscy, nawet podświadomie dążymy do ideału.

Niezależna. Wszystko tak jak być powinno.

13.01.’07

‚Dziś minęło by nam 5 miesięcy. Chciałam utrzymać kontakt w miłej atmosferze bo miałam nadzieję, że po jakimś czasie naprawimy dotychczasowe błędy i damy szansę naszemu związkowi. Po czasie przemysleń i wniosków odnośnie uczuć. Że zmienisz się Ty i zmienię się ja. Zbudujemy to co zepsuliśmy na nowo. Bo jesteś kimś kogo szukałam. Dziś już wiem, że prezenty to była przykrywka. Przeprosiny, obietnice, piękne słowa. Nie równały sie one z uczuciami, które Ci dawałam. Którego oczekiwałam od Ciebie o i które musiałam walczyć. Facet zakochany nie jest dumny i zapatrzony w siebie. Naprawia błędy wspólnie z ukochaną. Gdyby faktycznie Ci zależało starał byś sie o wspólne dobro tak jak ja. A ja nie musiała bym się niczego domyslać, i robić niczego w złości. Nie jestem zabawką 5cio miesięczną, którą można rozkochać, czerpać wszystko co się da a potem udawać, że nie zna się na ulicy i pokazywać przy kolegach jaki to Ty nie jesteś dumny i zajebisty. Wiek i mozliwości nie upoważniają do tego byś olewał mnie i patrzył jak żarliwie się o Ciebie staram. Mogłeś mieć wszystko. Czego byś nie zapragnął wszystko bym oddała. Dziś wiem, że Ty ani to wszystko nie było warte moich łez, starań i uczucia. Nie daruje sobie i Tobie tego jak mnie traktujesz i traktowałeś. A łańcuszek nigdy nie przysłoni tego jaki byłeś. Zacznij doceniać dobro ludzi bo nie tylko pieniądze szczęście dają. Dobra, lojalna, oddana kobieta najwięcej ! Mam nadzieję, że znajdziesz taką, która będzie Ci tak podporządkowana jak ja. Mam w sobie tyle uczucia do Ciebie, w pamięci wiele chwil miłych i tych przykrych, ale nie będę patrzeć jak cieszysz się gdy ja o Ciebie zabiegam. Atmosfera rozstania nie była i nie będzie miła. Wierz mi. To boli, że kolejny facet nie docenił tego co miał i zranił moje uczucia. Mam nadzieję, że czytasz to z uwagą. Bardzo Cię kocham i długo to się nie zmieni, ale mimo wieku mam troszkę rozumu i nie będę się już przed Tobą płaszczyć. Bo to przykre. A dzisiejszego wieczoru długo nie zapomne. O sobie też nie dam zapomnieć. Chciałam jak najlepiej, ale widzisz ? Dobrej nocy.’

Mojego zdania nie zmienią Twoje przeprosiny, tłumaczenie i idiotyczne wyjaśnienia. Znów jestem najmąrzejsza, wszystkowiedząca etc.

11.01.’07

Kurwa mać ! Kocham Cię ! Kurewsko mocno ! Jesteś wszędzie ! Miejsce, myśl ! Cholerne uczucie ! Serduszko moje … Obłęd ?

10.01.’07

Ona:
„Ja już układam sobie życie. Bez Ciebie !”

Powiedziałam to, bo chciałam Ci pokazać, że jestem niezależna, obojętna, że bez Ciebie może też być mi lepiej. Być może zranić. Prawda jest taka, że ja bez Ciebie nie potrafię sobie z niczym poradzić. Półtora tygodnia, a Ty wpełniasz każdą moją myśl. Nie potrafię zapomnieć. Każda nawet najmniejsza rzeczy kojarzy mi się z Tobą. Wspominam wspaniałe 5 miesięcy. 5 miesięcy spędzone z ukochaną osobą.
I tu jest ta różnica. Choć z nim spędziłam 2 lata, życie bez niego było piękne. Pełne radości. Łatwo zapomniałam, jeszcze prościej było znienawidzieć. W zasadzie zasłużył na pogardę. Nasze wspólne 5 miesięcy nie mogą równać się, z tamtym czasem. Przy Tobie poznałam czym jest prawdziwe szczęście. Nie wiedziałam, że moża być tak szczęśliwym człowiekiem. Dziękuję serduszko …

7.01.’07.

5.01.’07.

Dzień wcześniej zrobiłam coś bardzo odważnego. Po przepłakanym wieczorze. Po dłuższym zastanowieniu nad Twoimi wadami. Myślałam bardzo długo o tym co tak naprawdę do Ciebie czuję. O tym co najbardziej mnie zraniło. O wpólnym szczęściu. Postanowiłam to zakończyc. Poinformowałam Cie o swojej decyzji. Przyznam w nieodpowiednim stylu.

Piątkowego wieczoru ponownie zrobiłam coś czego sama po sobie bym się nie spodziewała. Pełna zazdrości, tęsknoty, złości, a zarazem najpiękniejszego uczucia na świecie zniszczyłam coś co należało do Ciebie. Po kłótni, i wymianie soczystych określeń dotarło do mnie, że nie powinnam była tego zrobic. Zrozumiałam Twoje oddanie, uczucie, lojalnośc. Gest z Twojej strony. Mimo mojego błędu wszystko wyjaśniłeś. Spokojnie, choc było Ci przykro. Przeprosiłam, okazałam skruchę, przyznałam się do błędu, bo tego przy Tobie się nauczyłam. Chyba pierwszy raz w życiu czegoś tak bardzo żałowałam. Chciałam cofnąc czas. Jeszcze kilka minut wcześniej pewna siebie, pełna ironii i zawiści, z każdym kolejnym wyznaniem stawałam się mniejsza. Zasnęłam z nadzieją, że wybaczysz mi to szczenięce zachowanie.

Nadzieja ? Kolejny dzień był odpowiedzią. Dłuższa rozmowa. Przyznałam Ci się, że bardzo Cię potrzebuję. Zaproponowałeś mi pomoc w potrzebie, ale nie siebie. Dumna, odmówiłam, bo przecież ja potrafię sama radzic sobie ze swoimi problemami. Zawsze tak było, i umówmy się, że tak zostanie. Oznajmiłam, że nie chcę Twojej pomocy, o niczym więcej się nie dowiesz, żyj własnym życiem, ja zajmę się swoim.
Kolejno kilka miłych wyznań. Jeszcze raz Cię przeprosiłam. Opisałam swoje uczucie. To samo usłyszałam od Ciebie, słowo – przepraszam, zwróciłam uwagę na pokorę. Dowiedziałam się, jak bardzo zabolało Cię moje zachowanie i słowa. To wina uczucia przeplecionego ze złością, dobrze wiesz o czym mówię Mój Drogi. Wzajemnie życzyliśmy sobie szczęścia w przyszłości.

Dziś zastanawiam się czy dobrze zrobiłam. Czy moje zachowanie było słuszne i jak odbije się to na mnie w przyszłości. Jedyne co teraz czuję to brak. Ale i z tym sobie poradzę, w końcu już kiedyś to przerabiałam.

Ps: Jak widać, brak napisu przy liczniku dni ; ” (…) gnijesz, cierpisz, tęsknisz. A ja szczęśliwa, spełniona, oddana Temu, który docenił, pokochał, dał radość i bezpieczeństwo.” – Zniknęło szczęście, radość i bezpieczeństwo. Straciłam Jego miłość.

5.01.’07

G. ;
„Jak ta suka ?”

Jestem suką, wredną ! Strasznie niedobrą dziewczynką. Nie syp epitetami mój drogi. Ciesz się wolnością. Ah szkoda tych 6 lat.

Sylwester.

Spędziliśmy go razem, sami, u Ciebie. Było bardzo miło. Ostatni dzień mjającego roku był początkiem czegoś nowego. Obserwowałam Twoje zdziwienie i zakłopotanie. Nie mogłeś uwierzyc w to, że tak bardzo chcę spędzic akurat z Tobą ten wieczór. Nie raz pytałeś, dociekałeś. Co tu wyjaśniac ? Tak trudno zrozumiec uczucie ? Nie wiedziałeś jak się zachowac. Przyglądałeś się mi. Żartowałeś, zaczepiałeś. Czułam się jak na pierwszej randce. A nareszcie przytuliłeś. Tak cieło …
Cieszyłam oczy, dłonie, zmysły. Znów byłeś blisko.

Ja:
„Tęskniłam za tym …”
On:
„Wiesz, że ja też.”

Znów uśmiechałeś się do mnie tak radośnie. Przytulałeś tak czule. Wszystko było tak jak byc powinno. I ta chęc, cieszące drobiazgi, miłe gesty.

On:
„Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku, i oby nam się ułożyło. Poproszę o buzi.”

Zjedliśmy kolację. O 12:00 podziwialiśmy sztuczne ognie, wypiliśmy szapana. Miły wieczór, noc. Tego nie da się opisac. Dwoje ludzi zaczyna coś zupełnie nowego. Wspólnie.

PS: Ktoś ostatnio mi wspominał o 6 latach. Jednak nasze prawo nie jest tak wielkim błędem jak mi się wydawało. Nikomu nie życze śmierci, choroby, odebrania wolności, miłości. Ja ciebie poprostu nienawidzę.

  • Made by me.

  • Inspiration.