Archiwum dla Marzec, 2006

*

„Prokurator zgodziła się.” – Uśmiechnęłam się, i przeraziłam jednocześnie. Byłam szczęśliwa, że nareszcię Cię zobacze. Po – dokładnie – 44 dniach, 1056 godzinach – przytule twarz za którą tak bardzo tęskniłam. Poczuje zapach, usłysze głos. Dotknę, nacieszę oczy. Powiem wszystko czego powiedzieć nie mogłam przez 45 dni. Jednak z drugiej strony – bałam się Ciebie, tego jaki teraz jesteś, jak bardzo się zmieniłeś, ile z tych wielu wspaniałych uczuć, pozostało jeszcze w Tobie ? Wszedłeś tam jako mały wredny, wyjdziesz jako kawał chama bez uczuć – tak sobie myślałam. Oczekując ciepłego spotkania – bałam się, że w środowisku gdzie rozpycha się łokciami i walczy słowem – wypaliły się w Tobie uczucia. Nie powiesz ‚Nunulko’ – bo to nie miejsce na cukierki.
Jak przywitasz ? Pocałujesz ? Będziesz zły, że to tak długo, że jestem bezinteresowana, że nie dostałeś żadnego listu.
Przerażało mnie to spotkanie. Ten budynek, ludzie, atmosfera.
Bałam się, że nie dam rady, że będę płakać jak małe dziecko, że będę milczała ze strachu,lub też – będę nie miła, osiębła, i nie złapie Cię za rękę pod stołem. Nie powiem, że kocham tęsknie i jest mi brak. Przy czym przyznam się otwarcie, że jest już dobrze, że weekendami nie siedze w domu, i nie płacze, bo w praktyce nie ma powodu.
„Poznałam wielu ciekawych ludzi, a Ty skarbie dostaniesz ponad 3 lata.” – podłe.

Liczyłam na to spotkanie, cały ranek myślałam co Ci powiem. Co zmieszcze w 60 minutach. Jak długo będziemy czekać. Co kupimy Ci w sklepiku. Robiąc sobie kawę po niedokońca przespanej nocy – myślałam – czy już wstałeś. Czekasz na nas. Tak to dziś !

Za bardzo sie przejęłam. Zezwolenie leży gdzieś w samochodzie. A Ty się nie doczekałeś dziś nikogo.
Nienawidze braku organizacji ! Zawodów, 50 letnich niedojżałych facetów, ojców bez doświadczenia, braku odpowiedzialności, wykorzystywania dobrej woli, lenistwa, głupich wymówek, i kochanek na drugim końcu polski ! Pokochałam Ciebie, ale Twojego ojca jedynie toleruje.

*

45′ty dzień – Moje pierwsze widzenie.

Mur.

” [...] Powiedział, że jest jedno miejsce, do którego trafiamy ‚potem’ …
Wszyscy są tam razem, tylko tych, którzy byli złymi ludźmi od dobrych oddziela murek. Tak niski, że muszą widzieć radość, spokój i szczęście. Bo nie ma wiekszej kary, jak czuć szczęście tuż obok i nie móc go doświadczyć. ”

‚ [...] Mur – milczenia, obojętności, niechęci, nieuwagi, wysokie mury bezsilności i zwątpienia. I przede wszystkim mury ograniczające mnie sama – mury lęków i śmieszne mureczki ograniczające marzenia.’

J.Brodzik

Jest jeszcze tyle murów do przekroczenia.

27.03.’06.

” [...] Dobrze, że jesteś przy mnie (można tak powiedzieć), bo jak by Cię nie było przy mnie, to nie wiem co bym sobie zrobił. Albo gdybyś mnie zostawiła ? Bardzo Cię kocham. Moja piękna księżniczko, aniołku. Nie mogę się doczekać kiedy Cię zobaczę na widzeniu, lub na wolności. [...] Będę czekał na mojego pięknego kwiatuszka !!
[...] Gul mi skacze kiedy myśle o naszym wspólnym czasie, który mieliśmy spędzić razem. A najbardziej o wakacjach, które też mieliśmy spędzić nareszcie razem. A ja tu, Ty zupełnie gdzie indziej. Teraz wiem, że chyba znowu nie spędzimy ich razem, chyba, że cud by się stał. [...] Swoje urodziny i imieniny też spędzę tutaj. Najbardziej mnie wkurwia, że nie pojadę z Tobą na wesele, i nie będę na Twoich 18 urodzinach, i na wielu innych baletach, na których chiałem być z moim pięknym skarbem. A tutaj huj bąbki strzelił, gwiazki nie będzie w tym roku. [...] Bo wiesz, że bardzo się do Ciebie przywiązałem i nie chcę Cię stracić. Bo w moim życiu tylko Ty się liczysz najbardziej na świecie. Moje serce nie pokochało by innej kobiety. Kocham Cię kochanie. „

Gazeta.

… bo jestem narcyzem, bo jestem zakochana w sobie, bo jestem gwiazdą własnego serialu, bo ja sięgam tam gdzie wzrok nie sięga, bo daję z siebie wszystko, bo moje zasady są elastyczne, bo mam wszystko co najlepsze, bo zawsze muszę to mieć, bo mówie głośno – jestem !, bo milczenie nie jest złotem, bo mam przyjecila od sexu, bo jestem zestawem idealnym, bo mam nogi do nieba, bo krytycznie patrzą na mnie tylko kobiety, bo nie potrafię przeżyć na wodzie i liściu sałaty, bo jestem lansiarą, bo lubie Cropp Town, bo wącham Energising Aromacare, bo kocham trzymać aparat w ręku, bo jestem próżna !

25.03.’06.

* Koledzy troszczą się o Ciebie. Pozdrawiają, dzwonią, pytają.
To miłe z ich strony.

* Jutro minie 40 dni. To równo 960 godzin.

* Mamy nowego adwokata. W związku z tym, dziękuję K.

* Mojej mamie bardzo nie podoba się obecna sytuacja. Drażni ją także to, że oddaje Twojej rodzinie swoje życie.

* Zaczął się drugi miesiąc, a ja nadal wytrwale czekam na widzenie.

* Z Kasią mam bardzo dobry kontakt. Ciesze się, że jest ktoś kto wie, kiedy warto milczeć.

* Nadal nie mogę skupić się nad nauką. Dla mojego taty Twoje problemy nie są wymówką.

* Weekend dość ciekawy z przyklejonym uśmiechem na twarzy. By cieszyć cudze oko.

*

” [...] za napady, za rozboje nie możemy być we dwoje, za głupote jest skazny twój chłopaczek ukochany, który czasem cicho szlocha bo Cię miła bardzo kocha. ”

PS: Prymitywne, jednak prawdziwe.

PS: Poznajesz Kasiu ?
Przy okazji – dziękuje.

21/22.03.’06.

Śniła mi się Warszawa. Jechałam bardzo długo na spotkanie z Tobą. W końcu stojąc na przystanku, zobaczyłam jak wysiadasz z tramwaju. Byłeś bardzo dziwnie ubrany. Miałeś smutną minę. Jednak ja, tak bardzo szczęśliwa, że widzę Cię po tak długim czasie, biegłam w Twoją stronę. Mocno Cię przytuliłam. Nie mogłam się nacieszyć tą chwilą. Jednak Ty nie wyglądałeś na zadowolonego. Usiedliśmy na ławce, a ludzie przechodzący obok, dziwnie nam się przyglądali, chwile po tym śmiali się z nas.
Dziwie się czułam. Ty smutny, nie zadowolony, ludzie śmiejący się z nas. Tak długo czekałam na to spotkanie.

20/21.03.’06.

Siedziałeś u mnie na łóżku. Czymś bardzo byłeś zajęty. Nie chciałeś abym Ci przeszkadzała. Jednak ja, tak bardzo stęskniona, całowałam Cię, przytulałam, dotykałam twarzy, powoli, delikatnie tak by doskonale ją zapamiętać. Chciałam nadrobić te wszystkie stracone godziny, dni, tygodnie i miesiące.
Przyglądałam Ci się, bardzo doładnie. Dziwiłeś się bardzo czemu to robię, spoglądałeś tylko na mnie i wracałeś do swojego dziwnie poważnego zajęcia.

19.03.’06.

* Pozostało jeszcze 1368 godzin do Twojego wyjścia z AŚ. Nie mogę się doczekać kiedy liczba będzie dwucyfrowa.

* Minęły już 792 godziny, od naszego ostatniego spotkania. Miesiąc, ponad 4 tygodnie. Jak ten czas leci.

  • Made by me.

  • Inspiration.