Znów dzień pełen obowiązków. Zaczyna go wczesnie by nie marnowac czasu. Szybka kapiel, sniadanie dla rodziny, porządki, zmywanie, odkurzanie i jeszcze koszule ojca – lubi gdy sa swieze i uprasowane. Mloda twarz, szczuple dlonie, dlugie jasne wlosy, bo mama lubi gdy sa dlugie, rozpuszczone. Dziewczyna o której pisze, zapewne chciala bym ktos dowiedział się o tych kilku mniej radosnych chwilach z jej zycia. Być może, jeszcze długo by milczała, ale gdzies tam, gleboko bardzo by chciala by zapytano ja o to czy jest szczesliwa, i przede wszystkim, czy zawdzięcza to swojej rodzinie. (?)
Tego dnia miala już wszystko zaplanowane, rano obowiązki, potem znajomi a wieczorem impreza. Caly tydzień na nia czekala, i oczywiście zasłużyła – praca.
Pierwsze spotkanie z chłopakiem, godzina 15:00. Zmyla się szybko, bo wie, ze rodzice, a przynajmniej ojciec nie chce aby się spotykali. Mile przywitanie, setki pytan, dlugie rozmowy. Roześmiani wchodza do pub’u gdzie siedzi reszta znajomych. Ona jak zawsze musiała długo prosić rodzicow o pieniadze. Za uproszone kilka zlotych spędziła z ludzmi popołudnie. 18:15 – spóźnienie, w strachu idzie do domu. Jedno pytanie – co oni mi powiedza ?
Wchodzi po schodach, jak zawsze wyjątkowo długo. Otwiera drzwi, zdejmuje buty, w kuchni mama. „Zapomniałaś gdzie mieszkasz ?” „I ty chcesz impreze ?” „Owszem, pojdziesz, ale dla Ciebie ona konczy się o 24:00, idz się szykuj bo zostalo ci malo czasu.”
Przebrala się, pokazala mamie i wysłuchała na wychodne „Zachowuj się tam, i nie pij za duzo, pamiętaj lekarstwa, i godzina !”
Buty, torebka i wyszla. Impreza wlasnie była w pelni. Dobrzy znajomi, zgrana elitka, i oczywiście to wszystko co potrzebne do dobrej zabawy, uzywki w roznej postaci.
Grzeczna była ale tylko w domu przy zlewie i scierce, 5 kolejka, szlug do piwka, i buch.
Wytańczyła to. Nastepna kolejka. Tu drink, ktos podaje piwo. Takie imprezy lubila.
Już po 24 … ona bawi się w najlepsze. Muzyke przerwal telefon – mama.
Nawymyślała jej, kazala przychodzic do domu natychmiast.
Dziewczyna w szla w strachu, każdy schodek był dla niej wiecznością, drzwi i … dom.
Weszla, zdjęła buty, odwróciła się i poczula reke rodzonej matki na swoim policzku. Przeraźliwy odklos spoliczkowania. Ten ze strony najbliższych jest najgłośniejszy. Wykrzyczala: „Uderz jeszcze raz może Ci ulzy !!” Czuje jej reke jeszcze kilka razy., Wykrzyczaly sobie wiele przykrych rzeczy. Usłyszała, ze jest pusta, nic soba nie reprezentuje, nie ma ambicji, nic nigdy w zyciu nie osiągnie. Jest nikim, zerem ! To zabolało, kazala matce wyjsc z pokoju. Dusila placz. Drzwi się zamknęły, po policzku popłynęła lza, na ustach poczula jak plynie nastepna. Długo siedziała jeszcze w rogu lozka, ściskając poduszke. Zasnęła w ubraniu, zaplakana …
Rano obudzil ja ojciec, pokazując odkurzacz i sterte prasowania, skromnie dodając, żeby nic nie planowala przez najbliższy tydzień, bo przesiedzi go w domu. Ojciec wyszedl do pracy, była godzina 6:00, a ona już prasowala nastepna koszule. Brat wstal ok. 10:00, opierdolil 3 bulki i reszte dnia przesiedział przy komputerze.
Dziewczyna nareszcie skończyła, dyskretnie wyszla z domu. Odliczala czas, do przyjscia ojca z pracy.
Wróciła do domu, otworzyl jej … on. Nie zdążyła się usprawiedliwic, zdjol swój ciezki kapec, i nie patrzyl gdzie bije. Bronila się rekoma. Wreszcie nie wytrzymala „Uderz mnie jeszcze raz, i mnie wiecej nie zobaczysz !!” Poczula jego ciezka meska ojcowska reke na policzku. „Będziesz mnie straszyc gówniaro ?” Zabolało raz jeszcze, uderzyl po raz kolejny.
Weszla do pokoju, zdjęła spodnie, czerwone uda, posladki, czerwone, az filetowe dlonie, i pobita twarz. Położyła się na brzuchu aby nie bolało, zacisnęła zeby aby nie plakac. Wczesnie zasnęła, nic nie jadla.
Rano czekala az ojciec wyjdzie do pracy. Na fotelu sterta prasowania, tym razem kuchenne scierki, wiadro z woda, wystawiony już odkurzacz i kartka od mamy – obierz ziemniaki. Rozesmiala się w glos, usiadla na fotelu ojca, popatrzyla na pusty pokoj, wypila kawe, zapalila papierosa. Zaslala lozku, poukładała na biurku, wziela torebke, papierosy i pieniadze.
Krzyknęła bratu „Zamknij za mna drzwi.”
Nie wróciła …